Czaszka na całe plecy — jedna kompozycja zamiast wielu małych
Historia tatuażu na całe plecy: jedna duża, realistyczna czaszka z drutem kolczastym zamiast wielu małych wzorów. Od konsultacji, przez sesje, po wygojony efekt.
Szymek przyszedł do studia z „problemem”, który znam bardzo dobrze: rękaw już zrobiony, a plecy — największe płótno, jakie mamy na ciele — stoją puste i aż proszą się o coś, co dorówna reszcie.
Na konsultacji szybko zeszliśmy się w jednym punkcie: zapełnianie takiej przestrzeni wieloma małymi motywami rozbiłoby ją na przypadkowe kawałki. Jedna duża, przemyślana kompozycja zrobi większą robotę — i wizualnie, i na lata. Padło na czaszkę: klasyczny, mocny symbol, który na tej skali może pokazać pełnię realizmu.
Projekt powstał pod konkretne ciało: czaszka rozpięta na całą szerokość pleców, opleciona drutem kolczastym, w czystym black & grey. Pracę rozłożyliśmy na pięć sesji — najpierw konstrukcja i najciemniejsze partie, potem cieniowanie, aż po detale w rodzaju pojedynczych zębów, z których każdy dostał własny światłocień.
Na czarno-białych klipach widać sesje w trakcie — jeszcze ze szkicem na skórze. A na koniec: wygojony finał w dziennym świetle. Kompozycja gra z rękawem, zamiast z nim konkurować — dokładnie o to chodziło.